Do roli team leadera można dojść różnymi drogami. Jedni znają zespół od środka, inni wchodzą do organizacji z odmienną perspektywą. W Dziale Finansów w Demant te ścieżki spotykają się codziennie przy tych samych decyzjach, odpowiedzialnościach i rozmowach z ludźmi.
Magdalena Motylska i Ewelina Bohun to Team Leaderki w szczecińskim Finance Shared Services Operations. Choć każda z nich zaczynała w innym miejscu, to obie doświadczyły zderzenia wyobrażeń z rzeczywistością. W rozmowie o pierwszych dniach w roli liderki oraz o odpowiedzialności, której często nie widać na pierwszy rzut oka, nie znajdziecie idealizowania czy hasłowych odpowiedzi. Znajdziecie za to szczerość, dzięki której dowiecie się, jak naprawdę pracuje się liderkom w Finansach w Demant.

PIERWSZE DNI W ROLI LIDERKI – CO BY SIĘ PRZYDAŁO WIEDZIEĆ?
Magda: Mój pierwszy dzień pamiętam dość dobrze, bo był całkiem niedawno. Myślę, że bardzo pomogłaby mi wiedza o nieoczywistych wyzwaniach, które wiążą się z migracją procesów. Zaskoczeniem były dla mnie nie procedury, ale różnice kulturowe, szczególnie we współpracy z Australią. Druga rzecz: chętnie wcześniej wiedziałabym, kim będzie mój menedżer. Stresowałam się tym, jak ta współpraca będzie wyglądała.
Ewelina: U mnie sytuacja była inna, bo zaczynałam ponad cztery lata temu i awansowałam wewnętrznie. Dzisiaj myślę, że dobrze mi zrobiło to, że… nie chciałam wiedzieć za dużo od innych i budować na tej podstawie swojej opinii. Chciałam do tej wiedzy dojść sama. Potrzebowałam przestrzeni, żeby samodzielnie poukładać sobie tę rolę, obserwować, poznawać proces od środka i budować własny sposób działania.
ZDERZENIE OCZEKIWAŃ Z RZECZYWISTOŚCIĄ
Ewelina: Największym zaskoczeniem była skala odpowiedzialności – nie tylko za procesy, ale też za ludzi. Za ich emocje, trudne sytuacje, prywatne sprawy, które nie pozostają bez wpływu na pracę. Zaskoczyło mnie, jak wiele trzeba dać z siebie prywatnie. I że spotkania, których kiedyś nie lubiłam, z czasem stały się ważnym narzędziem, przestrzenią wymiany i wsparcia.
Magda: Dla mnie to było przede wszystkim zderzenie z różnorodnością ludzi. Wiesz, że ludzie są różni, ale dopiero w tej roli mocno to odczuwasz. Oczekiwania, motywacje, tempo pracy – każdy ma inne.
JAK RADZICIE SOBIE Z ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ ZA LUDZI?
Ewelina: Miałam szkolenie w Danii, na którym usłyszałam, że jako przełożona mam realny wpływ na czyjeś życie, nie tylko zawodowe. I to jest prawda. Dziś ogromnie pomaga mi zespół liderek, z którymi pracuję. Mam też wielkie wsparcie menedżera – jest pierwszą osobą, do której idę z każdym tematem. Ta transparentna relacja daje mi ogromny komfort.
Magda: Po macierzyństwie nauczyłam się oddzielać pracę od życia prywatnego – inaczej nie dałabym rady. W domu jestem dla domu, w pracy dla pracy. To mi pozwala zachować zdrowe proporcje. A jednocześnie wiem, że mogę liczyć na zespół i menedżera, co daje ogromną stabilność.

BUDOWANIE RELACJI Z ZESPOŁEM
Ewelina: Bycie liderką w zespole, którego wcześniej było się częścią, to trudny moment. Część osób zna cię „z poprzedniej wersji”, więc zmiana relacji formalnej zachodzi dużo wolniej niż w systemie kadrowym. Ja poczułam się naprawdę ugruntowana po dwóch momentach: kiedy po raz pierwszy samodzielnie zrekrutowałam osobę do zespołu oraz kiedy dołączył mój nowy menedżer i stworzył jasną strukturę.
Magda: Dla mnie kluczowe było od początku powiedzenie zespołowi, czego oczekuję i jak chcę budować relacje. Zaufanie budowałam krok po kroku: szczerością, przyznawaniem się do błędów i dawaniem feedbacku.
ODPOWIEDZIALNOŚCI, KTÓRYCH NIE WIDAĆ NA PIERWSZY RZUT OKA
Magda: Myślę, że jest mnóstwo odpowiedzialności, których na co dzień po prostu nie widać. To są rzeczy, które dzieją się w tle, a mają ogromny wpływ na to, jak funkcjonuje cały zespół. Jest to na przykład godzenie interesów jednostki z interesem zespołu i procesów, reakcje na „gorsze dni” – kiedy widzę, że ktoś jest przytłoczony i trzeba delikatnie dostosować mu zadania, organizowanie pracy tak, żeby nikt nie był przeciążony czy pilnowanie zależności między zespołami – bo jeśli my czegoś nie zrobimy, inni nie mogą zacząć. Ważne jest też odpowiedzialne planowanie urlopów, tak by jedni nie musieli nadrabiać kosztem siedzenia do 21:00 czy wyłapywanie sygnałów, że ktoś nie daje rady – nie zawsze wypowiedzianych wprost. I to wszystko sprawia, że coś, co z perspektywy pracownika wygląda jak zwykła decyzja lidera, tak naprawdę wynika z dziesięciu ukrytych warunków i pięciu konsekwencji, które trzeba przewidzieć.
Ewelina: Dla mnie te „niewidoczne” odpowiedzialności to często drobiazgi, ale w ogromnej liczbie – i to one definiują codzienność lidera. Podobnie jak Magda mogę wymienić pilnowanie balansu między człowiekiem a procesem, żeby nikt nie czuł się pomijany albo przeciążony, uważność na emocje i nastroje – czasami wystarczy jedno spojrzenie, żeby wiedzieć, że trzeba komuś zdjąć z talerza część obowiązków, dbanie o to, by praca była rozłożona sprawiedliwie czy organizacja urlopów i zastępstw, co często bywa jak układanie puzzli. Zwracam też uwagę na to, jak nasze decyzje wpłyną na inne zespoły i pilnuję, by nie przeoczyć pierwszych oznak zmęczenia albo wypalenia. I faktycznie – decyzja lidera bardzo rzadko jest „prosta”. Nawet jeśli tak wygląda na zewnątrz, za kulisami stoi zawsze wiele przemyśleń, konsultacji i przewidywania skutków.

CO POMOGŁO NA POCZĄTKU NAJBARDZIEJ?
Magda: Osoba, po której spodziewałam się największego wsparcia. Pokazała mi, jak ważne jest równe traktowanie wszystkich. To było trudne, ale bardzo wartościowe.
Ewelina: Mój zespół. Dawali mi ogrom wsparcia – mówili wprost, że mam dać sobie czas. To dawało mi poczucie bezpieczeństwa. A druga rzecz: zaufanie do intuicji. Skoro ktoś powierzył mi tę rolę, to znaczy, że dam radę.
NAJWAŻNIEJSZA CZĘŚĆ CODZIENNEGO LIDEROWANIA
Ewelina Być blisko ludzi. Wiedzieć, co u nich słychać. Stan procesów da się wyciągnąć z systemu, statystyki zrobią się same, ale człowieka trzeba po prostu… zapytać.
Magda: Najważniejsze jest znalezienie równowagi między potrzebami ludzi a potrzebami biznesu. Jesteśmy twarzą komunikatów, także tych trudnych. Kluczowe jest dbanie o to, by ludzie czuli się bezpiecznie i komfortowo, nawet w wymagających momentach.
Rozmawiała: Justyna Sałata