Kapelusze? Są. Frędzle? Są. Mechaniczny byk? Oczywiście. A do tego setki osób na parkiecie, salwy śmiechu przy rodeo i energia, która nie spadła ani na chwilę. Tak wyglądał Demant Day 2026: Western Town Edition. Jedno jest pewne: tego wieczoru Enea Arena była najweselszym miasteczkiem na Dzikim Zachodzie.
Witajcie w Western Town!


19 września blisko 1200 osób z Demant Operations Poland, Audika i DGS Diagnostics zamieniło Enea Arenę w prawdziwe miasteczko rodem z Dzikiego Zachodu. Oficjalnego otwarcia wydarzenia dokonali Sebastian Gulka, General Manager Demant Operations Poland, Andrzej Konopka, General Manager ACS Audika sp. z o.o oraz Karol Urbański, Customer Experience Director w DGS Diagnostics sp. z o. o. Dziękując wszystkim za przybycie, zaprosili ich do wspólnej zabawy i korzystania z atrakcji przygotowanych na ten wyjątkowy wieczór…


Western w każdym detalu
… a tych nie brakowało. Już od wejścia było wiadomo, że ktoś dopracował ten western w najmniejszych detalach. Drewniane beczki przy bramkach, tunel z podświetlonymi kapeluszami, stogi siana, kraciaste obrusy, nawet oznaczenia potraw, stref i kierunków na sali. Każdy element mówił jedno: witaj na Dzikim Zachodzie!
Parkiet? Zapełniony od pierwszych minut. I nie przesadzamy. DJ i zespół coverowy serwowali takie muzyczne combo, że trudno było usiedzieć przy stole. Nieważne, czy ktoś przyszedł potańczyć, czy tylko porozmawiać trochę ze znajomymi. Nóżka sama chodziła.


Setki osób w rytmie line dance
Hitem okazała się nauka tańca liniowego prowadzona przez animatora. Z każdą chwilą na parkiecie pojawiało się coraz więcej osób gotowych spróbować swoich sił w westernowych układach. Widok setek osób poruszających się w tym samym rytmie, w kowbojskich i indiańskich stylizacjach, robił naprawdę ogromne wrażenie.
A skoro Western, to musiało być też rodeo. Chętni sprawdzali refleks, równowagę i poczucie humoru w starciu z mechanicznym bykiem. Punktem kulminacyjnym tej atrakcji był turniej rodeo relacjonowany i komentowany na żywo na wielkim ekranie. Były także konkurencje „lżejszego kalibru” jak rzucanie lassem na byka, strzelanie z łuku czy rzut ringo na kaktusy.


Zdjęcie jak z westernowego plakatu
Idealnym miejscem do uwiecznienia wspomnień z tego wieczoru były fotobudki oraz strefy zdjęciowe, w których można było zamienić się np. w bohatera plakatu „WANTED”.
Do tego pyszne jedzenie inspirowane klimatem Dzikiego Zachodu i strefy chill, gdzie można było spokojnie odpocząć, porozmawiać i złapać oddech przed kolejną rundą zabawy.
Razem tworzymy coś większego
Ale Demant Day to coś więcej niż atrakcje. Na co dzień znamy głównie osoby ze swoich zespołów i działów. Tymczasem tego wieczoru mogliśmy zobaczyć, jak wielką społeczność tworzymy. Różne role, różne obszary biznesu, jedna misja: poprawa jakości życia osób z niedosłuchem.
I właśnie dlatego ten wieczór był tak wyjątkowy. Było głośno. Było energicznie. Było westernowo. Ale przede wszystkim było razem.
Dziękujemy wszystkim, którzy stworzyli ten klimat.
Wanted: kolejny tak udany Demant Day!

