Pod koniec maja całe warszawskie biuro Demant spotkało się w Folwarku Łochów - miejscu, gdzie natura gra pierwsze skrzypce. Tym razem postawiliśmy na prostotę. Na przestrzeń, w której naprawdę można się poznać, porozmawiać i po prostu pobyć razem - bez zbędnego „przekombinowania”.
Już pierwszego dnia wrzuciliśmy wyższy bieg. Podzieleni na kilkanaście zespołów mierzyliśmy się z różnymi wyzwaniami: od zręczności i refleksu, przez siłę (bicepsy poszły w ruch!), aż po kalambury i rozpoznawanie zapachów. Było też sporo zadań… nazwijmy to “niestandardowych” - jak chociażby zapasy sumo.
Tu jednak nie chodziło o zwycięstwo, tylko o śmiech, energię i dobrą zabawę, a tego zdecydowanie nie brakowało.
Wieczorem oficjalnie otworzyliśmy część integracyjną. Był parkiet, były tańce do późna i ognisko nad rzeką, które dodało całości sielskiego klimatu. Dokładnie tak, jak powinno być.
Drugi dzień miał prosty cel: zmęczyć ciało, żeby głowa mogła naprawdę odpocząć. I… plan zrealizowaliśmy w 100%.
Najbardziej zmotywowani zaczęli już o 7:00 od porannego biegu (szacunek!), ale to była dopiero rozgrzewka. Około 10:00 ruszyła cała reszta aktywności, a wybór był naprawdę szeroki. Rowery, kajaki, survival, geocaching, a nawet warsztaty bębniarskie. Ruch, świeże powietrze i zero ekranów - dokładnie tego było nam trzeba.
Pod koniec dnia ciało było przyjemnie zmęczone, głowa zaskakująco lekka, a rozmowy… jakieś takie bardziej prawdziwe. Bo kiedy odkładasz komputer i wychodzisz z biura, łatwiej zobaczyć w sobie nie tylko współpracowników, ale po prostu ludzi.
Do Warszawy wracaliśmy już ciszej. Trochę zmęczeni, trochę zamyśleni, ale z poczuciem, że złapaliśmy coś ważnego: więcej zaufania, więcej luzu, więcej „my” w pracy zespołowej.
I chyba właśnie o to w tym wszystkim chodzi. 💙