Światowy Dzień Walki z Depresją inaczej: jak mówić o trudnych emocjach, żeby to miało sens?
Co roku 23 lutego w kalendarzach pojawia się Światowy Dzień Walki z Depresją i co roku pojawia się wiele podobnych publikacji i haseł.
To wszystko ważne. A jednak mam wrażenie, że tak często powtarzane hasła zaczynają przechodzić obok. Być może dlatego, że depresja rzadko mieści się w prostych komunikatach. Dlatego w tym roku zachęcam do spojrzenia na nią trochę inaczej. Mniej podręcznikowo. Bardziej codziennie.
Depresja nie zawsze wygląda tak, jak nam się wydaje
Może być uśmiechem na spotkaniu zespołu. Może być nieobecnym spojrzeniem w biurze. Może być spadkiem energii, którego nikt nie zauważy.
Depresja bywa cicha. Codzienna. Funkcjonująca.
Depresja często nie polega na tym, że ktoś przestaje działać, chodzić do pracy, utrzymywać relacje. Częściej chodzi o koszt funkcjonowania, którego nie widać. Te same czynności, ten sam dzień - tylko zużycie energii zupełnie inne.
Gdy codzienność staje się maratonem, a Ty, nigdy nie biegałeś/łaś.
Osoba zmagająca się z depresją może wykonać w ciągu dnia dokładnie te same czynności co inni. Różnica polega na tym, ile ich to kosztuje.
Wstanie z łóżka.
Napisanie maila.
Rozmowa na Teamsach.
Wyjście po zakupy.
Wydaje mi się, że choć w dobrej wierze, często mówimy wtedy zdania, które mają podnieść na duchu, a czasem zostawiają więcej dystansu niż wsparcia. Nie dlatego, że brakuje troski. Raczej dlatego, że trudno jest być blisko doświadczenia, którego samemu się nie czuje i nie zna.
Z mojego doświadczenia wynika, że w takich momentach mniej znaczy więcej. Krótsza obecność bywa bardziej pomocna niż rozbudowane rady. Proste „jestem obok” czasem niesie więcej niż dobrze skonstruowana wskazówka.
Mniej a lepiej
Czasem prawdziwym wyzwaniem nie jest okazanie wsparcie, ale poniekąd…nieokazanie go. Z mojego doświadczenia wynika, że w takich momentach mniej znaczy więcej. Krótsza obecność bywa bardziej pomocna niż rozbudowane rady. Choć czasem ciężko powtrzymać się od zagrzewających słów dopingu i przepisów na naprawienie sytuacji - proste „jestem obok” może nieść więcej niż dobrze skonstruowana wskazówka.
Kilka lat temu ktoś bliski powiedział mi zdanie, które do dziś wraca do mnie w różnych rozmowach:
Nie chodzi o to, żeby dać radę. Chodzi o to, żeby było dobrze.
Dlaczego rozmowa o depresji to nie akcja, tylko kultura
W kontekście pracy temat bywa jeszcze bardziej złożony. Wiele osób funkcjonuje bardzo poprawnie, jednocześnie wkładając w to znacznie więcej wysiłku niż widać z zewnątrz. Często towarzyszy temu obawa, że pokazanie trudniejszego momentu zostanie odebrane jako spadek kompetencji.
Dlatego mam wrażenie, że największą zmianą nie są jednorazowe akcje czy kampanie, tylko codzienny język w organizacji. Taki, który dopuszcza ludzką zmienność bez natychmiastowej oceny.
Najprościej i najprawdziwiej
Depresja nie jest lenistwem ani brakiem silnej woli. To doświadczenie, które ma wiele odcieni i właśnie dlatego wymaga od nas więcej uważności niż gotowych formuł.
A czasem naprawdę wystarczy obecność, która nie próbuje niczego na siłę naprawiać.