Rozmowa z Natalią Korozej i Marcinem Pleskaczem po OSKA 2026
Jubileuszowa, dziesiąta edycja Ogólnopolskiej Studenckiej Konferencji Akustyków (OSKA) to wydarzenie, które od lat przyciąga studentów, naukowców i praktyków z całej Polski. W tym roku na scenie pojawili się również przedstawiciele Demant – Natalia Korozej i Marcin Pleskacz, którzy zabrali uczestników w podróż „od algorytmu do pacjenta”, pokazując, jak naprawdę wygląda proces tworzenia aparatu słuchowego.
Jak się czuli, gdy dowiedzieli się, że to oni będą reprezentować Demant? Co było największym wyzwaniem w opowiadaniu o złożonych procesach laikom? I dlaczego OSKA to coś więcej niż konferencja?
O tym wszystkim rozmawiam z nimi tuż po wydarzeniu.

OSKA to marka sama w sobie, do tego jubileuszowa edycja. Jakie były wasze pierwsze emocje, gdy dotarło do was zaproszenie i informacja, że to wy będziecie reprezentować Demant?
Natalia:Dla mnie to było bardzo symboliczne. Na jednej z wcześniejszych edycji OSKA –piątej, w Poznaniu – byłam jeszcze studentką i pomagałam przy organizacji. Siedziałam na recepcji, chodziłam na prelekcje i pamiętam, że wtedy absolutnie nie wyobrażałam sobie, że mogłabym stanąć po drugiej stronie sceny. Unikałam wystąpień, prezentacji, egzaminów ustnych – stresowały mnie strasznie.
A tu nagle los jest przekorny i kilka lat później dostaję zaproszenie jako prelegentka. Bardzo mnie to ucieszyło, bo lubię wracać na uczelnię. Może to trochę syndrom sztokholmski, ale mam z tego miejsca dobre wspomnienia i duży sentyment.
To chyba najlepsza rekomendacja dla uczelni – chcieć wrócić z dobrą emocją. A u ciebie, Marcin?
Marcin: Też się bardzo ucieszyłem. Lubię wracać na uczelnię, szczególnie w takiej roli – żeby opowiedzieć, co u mnie, co się zmieniło. Trochę jak powrót do domu rodzinnego po dłuższym czasie.
OSKA była dla mnie największym wystąpieniem do tej pory. Wcześniej prowadziłem wykłady raczej dla jednego roku czy jednego kierunku, a tu – ogólnopolska konferencja. Fajne i rozwijające doświadczenie.
Wasza prelekcja była inna niż większość – bardziej przekrojowa, mniej „akademicka”. Skąd wziął się pomysł na taki temat?
Natalia: Przygotowałam kilka propozycji, ale ten temat od razu wydał nam się najciekawszy. Pokazywał pełny przekrój naszej pracy, trochę w stylu „od zera do milionera”.Chcieliśmy opowiedzieć, jak aparat słuchowy powstaje: ile procesów jest po drodze, ile zespołów, ile ludzi musi się zaangażować, żeby gotowy produkt trafił do użytkownika.
Marcin:Na miejscu było widać, że to była dobra decyzja. Między stricte naukowymi wykładami a prezentacjami typowo produktowymi, nasza prelekcja była trochę „obok głównego nurtu”.Nie dotyczyła konkretnych badań, ale nadal mieściła się w temacie akustyki i dawała szerszy kontekst. Po reakcjach widowni i rozmowach po wystąpieniu było widać, że to było coś świeżego.

Z perspektywy tego, co dzieje się w Mierzynie, Szczecinie i Warszawie, 45 minut to mało. Na czym się skupiliście, a z czego musieliście zrezygnować?
Marcin:Zaczęliśmy od bardzo szerokiej mapy myśli. Wypisaliśmy wszystko, o czym chcielibyśmy opowiedzieć, a potem sukcesywnie wycinaliśmy zbyt szczegółowe elementy. Zależało nam, żeby zachować całą historię – od początku do końca – ale w przystępnej formie.Świadomie zostawiliśmy przestrzeń na pytania. Jeśli ktoś chciał wejść głębiej, mógł to zrobić już po prelekcji.
Natalia:Nasza publiczność to w dużej mierze laicyz punktu widzenia procesu wytwarzania aparatów, więc nie było sensu wchodzić w detale. Skupiliśmy się na „smaczkach” i myślę, że to wystarczyło. Nie mam poczucia, że czegoś bardzo żałuję.Wszystko było w punkt.
Czego dotyczyła ta część Waszej prelekcji, która najbardziej przykuła uwagę publiczności?
Marcin:Zdecydowanie testy. Szczególnie moment, gdy Natalia wspomniała o komorze ze sztucznym potem, wtedy wszyscy momentalnie podnieśli głowy.
Było też sporo pytań o testy niedopasowanych aparatów czy różnice między aparatami słuchowymi a urządzeniami typu over-the-counter. Pytania bardzo różne – od bardzo szczegółowych po ogólne, branżowe.
Natalia: Pojawiła się też ciekawa dyskusja o rozwiązaniach wspomagających słuch w słuchawkach zamiast aparatów. Fajnie było móc zabrać głos z perspektywy protetyków słuchu.
Który fragment tej prelekcji był najtrudniejszy do opowiedzenia w prosty sposób?
Marcin:Testowanie, szczególnie software’u. W pewnym momencie czułem, że zaczynam tracić publiczność, więc musiałem się ratować przykładami z życia codziennego. To był moment, który wymagał sporej elastyczności.
Natalia: Dla mnie wyzwaniem było opowiedzenie o testach akustycznych prototypów w dosłownie dwie minuty. Trzeba było bardzo się pilnować, żeby nie wejść za głęboko.

Scrum Master i Test Developer & Business Analyst na jednej scenie – co daje takie połączenie perspektyw?
Natalia: Możliwość zobaczenia całego procesu. Każdy w Demant wie ogólnie, jak powstają aparaty, ale rzadko widzimy, ile zespołów i etapów jest „po drodze”.
Marcin :Duet pozwolił pokazać temat całościowo i stworzył naturalny dialog, który był atrakcyjny dla słuchaczy.
Co najbardziej podobało Wam się na OSKA i dlaczego warto wziąć w niej udział?
Natalia:Przekrój tematyki i atmosfera „bycia wśród swoich”. To jedyne takie wydarzenie dla osób studiujących akustykę w Polsce. Do tego networking, który naprawdę może zaprocentować w przyszłości.
Marcin:Cztery dni akustyki non stop. Prelekcje, integracje, rozmowy po godzinach. Jeśli ktoś jest w tej branży, nie ma lepszego miejsca.
Na koniec chciałabym zapytać Was o coś, co pewnie szczególnie wybrzmiewa po takiej konferencji. Wielu studentów i studentek, którzy byli na OSKA, za chwilę będzie podejmować pierwsze decyzje zawodowe. Gdybyście mogli przekazać im jedną myśl albo jedną wskazówkę, co by to było?
Marcin:Nie bójcie się praktyk i staży. Bardzo często studenci traktują je jako obowiązek do odhaczenia. A to jest najlepszy moment w życiu, żeby sprawdzić różne kierunki i zobaczyć, co faktycznie nam odpowiada.Im więcej prób, tym większa szansa, że trafimy na coś, co naprawdę nas wciągnie.
Natalia:Zgdadzam się z Marcinem, a od siebie dodam otwartość. Osobiście kończąc studia I stopnia byłam przekonana, że wiem dokładnie, w którą stronę chcę iść – pracy z hałasem. A potem przyszły praktyki i pierwsze doświadczenia, które kompletnie zmieniły mój plan.Z perspektywy czasu wiem, że to była bardzo dobra zmiana. Akustyka daje wiele możliwości, które warto sprawdzić.
Marcin:U mnie było podobnie. Podczas studiów myślałem o pracy przy koncertach i realizacji dźwięku. Dziś zajmuję się czymś zupełnie innym, a marzenie o występach przed publicznością spełniam jako prelegent na konferencjach takich jak OSKA.